Wolność wyboru

Początek

Cześć,
Może byliście kiedyś w takiej sytuacji albo czytaliście o czymś takim, jeżeli nie to teraz macie taką okazję. Postaram się w przystępny sposób opisać jak w ciągu jednego dnia, świat obraca się do góry nogami, ot tak z zaskoczenia, bez konkretnego powodu, historia jak jedna z wielu. Z drugiej strony ciekawe doświadczenie, moment kiedy wypierdala ci korki, bo właśnie dowiedziałeś się ze dostajesz dyscyplinarkę za coś czego nie zrobiłeś i zabawne w tej sytuacji jest to, że wiesz o tym nie tylko ty, ale też wszyscy wokół, wraz z osobami które wręczają ci właśnie dyplom pracownika roku – zakończenie współpracy z możliwością (a raczej w tej sytuacji jej brakiem), rozwoju w innej firmie.
Firma o której będę pisać do małych nie należy, zatrudnia ponad 100 osób w mojej lokalizacji a ma ich ponad 5, czyli typowe korpo. Reklamowała się kiedyś hasłem o wolności wyboru, na potrzeby bloga nazwijmy ją N;) Sprawa z pozoru jest prosta – w zasadzie banalna i była do wyjaśnienia, nie chce skłamać, może kilka minut ? Wystarczyło zaufać i wysłuchać pracownika, a zaufanie – to rzecz do której będę się często odnosić w tekście, bo w końcu jest to jedna z najważniejszych zasad w firmie.

Pokaże wam co się dzieje z zasadami kiedy do stołu pionków dosiada się tzw. ‘góra’.

Będę tu opisywał zdarzenia od rozpoczęcia afery do zakończenia całej sprawy, czyli jak się traktuje pracowników niższego szczebla i wymachuje dowodami, dowodami których po prostu nie ma, nie istnieją, a zarzuty wymyśla na poczekaniu, w końcu nikt nie będzie sprawdzać czy są prawdziwe czy nie, prawda ? A nawet gdyby, to tym będziemy martwić się później. I tego nie potrafię zrozumieć, ktoś liczył na to, że posypię głowę popiołem, przyjmę to wszystko na siebie, przyznam mu rację i zapomnę o całej sprawie ?
Liczę że Wam się spodoba, może wyciągniecie jakieś wnioski, spostrzeżenia? Jak wiadomo człowiek uczy się na błędach, z tym, że lepiej uczyć się na cudzych 🙂
To było tyle na wstępie, ale zaraz, o co tu w ogóle chodzi ? W dużym skrócie, zostałem zwolniony dyscyplinarnie, za ustawianie klientom cen złotówkowych, za przeróżne bogate pakiety, telefoniczne, pakiety tv, internet itp. Oczywiście nic takiego nie miało miejsca – nie było to robione przeze mnie, jest to dosyć skomplikowane i samo wyjaśnienie zabierze trochę miejsca więc nie zabieram Wam czasu i przechodzę do sedna.

Całą historia zaczyna się od tego, że pewnego dnia po przyjściu do pracy atakuje mnie przełożony Miron, krzyczy że ściągnąłem komuś blokadę finansową, mimo że nie było wskazań do tego i przez moje nieodpowiedzialne działanie nie mogą teraz temu klientowi wypowiedzieć umowy, więc mam wyjaśnić dlaczego to zrobiłem, po co i kto mi pozwolił. Pierwsze co mi przyszło do głowy to ‘Jaką kurwa blokadę ?’. Przecież nigdy tego nie robiłem, bo nigdy nie chciało mi się czytać do tego instrukcji na x stron, a poza tym, jest to zbyt czasochłonne nawet z instrukcją, za dużo klikania, a po drugie często są przy tym błędy i tego typu crapy zawsze spycham do obsługi klienta na dział finansowy, niech się bawią z tymi blokadami. No to po to po wysłuchaniu zjebki, mówię że zaraz sprawdzę co i jak bo coś tu jest nie tak.
Po sprawdzeniu okazało się, że owszem login jest mój, ale nie zgadza się czas działania, w logach odbija się że dokonałem zdjęcia o 21 co było niemożliwe, byłem tego dnia do 15, a dodatkowo do pracy w nocy na pewno nie przyszedłem 😉 Więc z Mirkiem, zgłaszamy do jakiegoś Andrzeja z działu bezpieczeństwa, potrzebę weryfikacji moich działań z tego dnia po godzinach mojej pracy, czyli kto, kiedy, skąd, i jak długo działał, bo mamy nieautoryzowany dostęp i trzeba to jak najszybciej sprawdzić.
Słyszymy że oczywiście, już się za to biorą, jasne – pewnie to zgłoszenie będzie miało tyle PD że zrobi z pięć okrążeń wokół ziemi zanim trafi do właściwej osoby, cóż ja w takim razie zmieniam hasło i czekam na wyniki tego dochodzenia.
Przez cały miesiąc nic się nie działo, dosłownie nic, żadnej informacji, zgłoszenie zamknięte jeszcze tego samego dnia, ani ja ani Miron nic nie wiemy, doszliśmy do wniosku, że sprawdzono, potwierdzono a następnie zgłoszenie zamknięto, więc wygląda na to że wszystko w porządku, misja zakończona sukcesem.

Dopiero pod koniec miesiąca czerwca, na grupę naszego działu, wpadł mail od kiero. Pisze w nim, że jakieś nadużycia, przekręty, ceny nie te, i w ogóle że się pali i wali, więc pisać wszystko co wiecie bo amnestia. Jak powiecie to zapominamy o całej sprawie, jak nie i coś wyjdzie to się źle dla was skończy 🙂

Jako że nigdy tak naprawdę się nie dowiedziałem jak się zakończyła sprawa mojego włamania, spróbowałem podpytać co i jak w temacie. I co ? Okazuje się że nikt nic nie wie, a zgłoszenie gdzieś przepadło i nie wiadomo czy w ogóle ktoś coś sprawdził, haha dobre sobie.
To co mam teraz zrobić ? Stwierdziłem, że w takim razie sam sprawdzę co tam na koncie było, spiszę i wyślę, żeby potem nie było znów na mnie, jak widać lepiej zrobić wszystko samemu niż zdawać się na innych, ciekawe co takiego ważnego robią, że biorą za to gruby hajs i nie mają na nic innego czasu.

Siedziałem przy tym kilka godzin, posiłkowałem się też pomocą innego Andrzeja od nas z działu, jak się okazało bałagan na koncie był nieziemski, przez miesiąc „powystawiałem” pełno jakiś super cen klientom z którymi nigdy nie miałem żadnej styczności, korekty, pakiety telewizyjne, darmowe dekodery, multiroomy, abonamenty po złotówce etc. syf kiła i mogiła.
Na wszelki wypadek zbieram to wszystko w jedno, zgrabnie opisuję poszczególne konta, pozostałe nadużycia i wysyłam do kierona. Jaśniej już się nie dało, teraz to już muszą coś z tym zrobić, po wysłaniu upewniam się już na zapas, że wiadomość nie zgubiła się gdzieś w sieci i trafiła do właściwego odbiorcy. Jest ok, w końcu sprawa zamknięta. Co jeszcze może się zdarzyć ?



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *